Wywiad:„Na razie niczego nie żałuję i cieszę się tym, co jest.” 1.czast

28. října 2011 v 18:02 | marky-tánka |  Articles+interviews

Popularność i wzrost zainteresowania czyjąś osobą, to z jednej strony szczyt marzeń, a z drugiej przekleństwo dla współczesnych muzyków. Ciężko jest być w centrum uwagi? Nie brakuje Ci tych lat, w których nie wiedziałem kim jest Ewa Farna?

Staram się żyć normalnym życiem i uważam siebie za zwykłą dziewczynę. Tak, czasami ktoś mnie rozpozna, albo poprosi o autograf, ale ja naprawdę nie żałuję. Są plusy, są minusy, ale tak jest w każdym zawodzie. Czasami jest nieprzyjemnie, bo gadają głupoty albo piszą nieprawdę, czy robią z igły widły. Trzeba się do tego przyzwyczaić i nie przejmować opiniami ludzi, szczególnie tych, którzy kierują się swoimi osądami poprzez media. Na razie jednak dobrze się bawię!


Na ile liczy się muzyka i to, co do przekazania ma artysta, w czasach, gdzie słucha się przede wszystkim oczami? Moim ulubionym przykładem jest fenomen Lady Gagi. Czy zostałaby przez wielu określona królową popu, gdyby nie jej kreacje? Co Twoim zdaniem sprawia, że ludzie odnoszą sukces w branży muzycznej i co tak naprawdę znaczy "odnieść sukces"? Sława i pieniądze? A może powszechne uznanie i szacunek?

To skomplikowany temat i można by było polemizować godzinami. Lady Gaga zwróciła na siebie uwagę niezwykłymi strojami i szokowaniem, lecz według mnie to świetny produkt. Nie można zaprzeczyć, że potrafi śpiewać. Ma kawał dobrego głosu, a jej akustyczne wersje przy akompaniamencie fortepianu, w dodatku sama na nim gra, są nieziemskie. Nie wiem, czy cały ten dziwaczny wizerunek to do końca jej "problem". Dała rynkowi to, czego oczekiwał. Przecież ona jest idolką. Ludzie chcą skandali, pragną widzieć dziwne rzeczy. Gdyby pojawiła się jedynie jako piosenkarka grającą na fortepianie, to w Stanach znajdzie się przecież tysiące takich dziewczyn. Z drugiej strony, gdyby nie potrafiła śpiewać i nie miała talentu muzycznego, nie tworzyłaby hitów, na samych kreacjach nie zbudowałaby kariery. Nie jestem muzyczną rasistką, Lady Gaga jest bardzo dobra. Chociaż sama przyznaję, że dla mnie to więcej kreacji wizerunkowej niż muzyki. To moje zdanie. A sukces to dla każdego coś innego. Dla mnie osobiście - uznanie i szacunek.

Nie sądzisz, że nagrywając przebój, bądź kilka przebojów, stajesz się jednocześnie ich niewolnikiem? Zmuszona wówczas jesteś grywać je na praktycznie każdym koncercie. Publiczność może poczuć niedosyt i być zawiedziona, jeśli dany utwór nie pojawi się na Twojej setliście. Wciąż sprawia Ci przyjemność wykonywanie, np. "Cicho"?

Ja z tym nie mam na razie problemu, śpiewam utwory, które mi sie podobają. Bardzo lubię "Cicho" i chętnie go wykonuję. Chociaż fajnie jest, gdy śpiewa również publiczność. Tak, przyznaję. To jest o wiele lepsze!:)

Co myślisz o nagrywaniu przez rodzimych muzyków utworów w języku angielskim? Dlaczego tak rzadko udaje się odnieść komuś międzynarodowy sukces? Taka decyzja to dla nich spore ryzyko, a w przypadku niepowodzenia stają się niekiedy obiektem żartów.

Osobiście uważam język angielski za jeden z najśpiewniejszych języków. Tam nawet "I need you" brzmi dobrze. Niektóre utwory po prostu tracą power, tracą energię, kiedy się go tłumaczy na polski czy czeski. Taki jest według mnie przypadek Afromental. Ich piosenki są super i sądzę, że duża w tym zasługa tego, iż śpiewają po angielsku. Chociaż dla mnie, cokolwiek chłopaki wykonają, ma groove i moc. A dlaczego rzadko się odnosi sukces za granicą? To moim zdaniem prosta sprawa. Przykładowo, w Wiśle jest jedna super piosenkarka, w Warszawie 5, w Polsce 50, w Europie 300 a na świecie uuuh... I nie chodzi tylko o głos, chodzi o repertuar, teksty, osobowość, charyzmę, zdolności do kompromisu, czy komponujesz sam, czy ktoś inny, czy masz zdolności taneczne, czy jesteś pracowity, czy masz talent, itd. To wszystko według mnie ma na przykład niesamowita Beyonce. Trudno się przebić za granicą, zwłaszcza na rynku Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych. W dodatku język, którego się nauczymy, nigdy nie będzie brzmiał jak ojczysty. Krótko i na temat - czemu Ameryka miałaby mi się kłaniać, skoro wiem, że posiada tysiące podobnych do mnie artystek? Ej schodźmy na ziemię! Dla mnie ogromnym sukcesem jest to, że mogę koncertować w Polsce, w Czechach i na Słowacji.


Nie boisz się, że gdzieś w dalekiej przyszłości Twoja kariera może się skończyć, lub po prostu znudzi Cię śpiewanie i przestaniesz odczuwać tę przyjemność z ciągłego występowania? Masz plan EWAkuacji na takie czasy?

Bawi mnie to, czuję się na scenie jak w domu. Raczej obawiam się, że znudzę słuchaczy. Będę się starała zmieniać muzycznie, chciałabym spróbować innych gatunków, np. jazz czy może blues. Oczywiście liczę się z tym, że to wszystko jednego dnia może się skończyć. Aczkolwiek to nie jest moim największym marzeniem:) To powód, przez który wciąż się uczę i mam zamiar pójść na studia. Najbardziej interesowałyby mnie studia prawnicze.

Jesteś w uprzywilejowanej pozycji względem innych polskich artystów, gdyż znana jesteś również za naszą południową granicą. Jak bardzo różnią się czeskie media i czescy fani od rodzimych? Tamtejsze "Pudlíki" i gazety plotkarskie również są tak nachalne?

Pozwolę sobie stwierdzić, że czeskie media są bardziej "złe". Co dotyczy paparazzi to może w Polsce bardziej dają o sobie znać, ale czeska redakcja wymyśla gorsze nagłówki.
Fanów nie rozdzielam według narodowości. Kiedy świetnie się bawią, słuchają muzy i decydują się poświęcić dwie godziny swojego czasu, by przyjść na mój koncert, jest mi obojętne czy są Polakami czy Czechami, biali czy czarni, grubi, mądrzy, etc. Grunt, że wspólnie spędzamy fajny czas.

Nie myślałaś o tym, by przybliżyć Polakom czeską kulturę i być niejako pomostem łączącym te dwa kraje? Wszak wielu Czechów do dziś nie wybaczyła nam wydarzeń z 1938 roku związanych z zajęciem Zaolzia. Czy rzeczywiście w niektórych kręgach odczuć można negatywne nastawienie do Polaków?

Na Zaolziu trochę można. Mamy dwujęzyczne tablice w miastach, a polskie napisy są poniszczone, porysowane, itp. Spotkałam się nawet z tym, że jakiś chłopak powiedział mi, bym nie mówiła po polsku, że znajduję się w Czechach, ale go zignorowałam. Po prostu dalej rozmawiałam z koleżanką. Myślę jednak, że to raczej wynika z nieznajomości historii, a niszczenie napisów to przejaw wandalizmu. Na Zaolziu Polacy żyją od lat, nie wyemigrowaliśmy z Polski, żyjemy na tym samym terenie i jesteśmy Polakami. Tyle, że moja babcia miała paszport austro-węgierski, tata - czechosłowacki a ja - czeski. Granice się zmieniają, ale do dzisiaj na Zaolziu żyje ponad 30 000 Polaków. Mamy polskie szkoły, domy kultury, imprezy, organizacje. A oni myślą, że się tu przeprowadziliśmy i teraz chcemy walczyć o swoje prawa.

Gdybyś miała polecić, powiedzmy trzy, czeskie zespoły, którymi warto się zainteresować, jakie byś wybrała i dlaczego akurat te?

Charlie Straight, Tomáš Klus, Toxique. Charlie Straight pochodzą z tego samego miasta co ja, śpiewają po angielsku, ale niesamowicie. Są bardzo utalentowani i grają dobrą muzę. Tomáš Klus to świetny piosenkarz. Gra folk, który jest w Czechach popularny. W jego twórczości atutami są teksty, bawi się słowem, krytykuje. Utwory Tomáša są często satyrami politycznymi, czy wyznaniami miłości. Ale żeby zrozumieć jego przekaz, trzeba by przetłumaczyć słowa. Toxique to nowoczesny zespół, ma styl i odjechaną, energiczną piosenkarkę.

czast 2
 

Buď první, kdo ohodnotí tento článek.

Komentáře

1 vestec vestec | Web | 12. ledna 2012 v 22:20 | Reagovat

Dobry clanek, hezky blog, podivas se na muj webik?

Nový komentář

Přihlásit se
  Ještě nemáte vlastní web? Můžete si jej zdarma založit na Blog.cz.
 

Aktuální články

Reklama